Pomysł wyjazdu do Grabowca zrodził się jakoś tak spontanicznie. Był niejako odpowiedzią na działania grupy Marka SQ5GLB na zamkach okręgu dziewiątego. Z dnia na dzień postanowiliśmy, że nasza stacja klubowa SP8PRL też odezwie się w eterze. Żeby to zrealizować, trzeba było być na miejscu dość wcześnie, ponieważ warunki na "osiemdziesiątce" nie są rewelacyjne w ciągu dnia, jedynie z rana można coś zwojować. Innym argumentem było to, że chcieliśmy oczywiście "zaliczyć" kolejne zamki grupy Marka. Oczywiście mimo najlepszych chęci zaspałem tego ranka. Start miał być o 6:45 czasu lokalnego. Siąpił deszcz. Więc najlepsze warunki, żeby NIE !!! wyłazić w ogóle z ciepłego łóżka. Ale wystartowaliśmy. Po dotarciu na miejsce, okazało się, że wejście na górę zamkową jest praktycznie nie możliwe, właśnie z powodu pogody. Stroma ścieżka sprawiała, że z trudem wspięliśmy się do połowy bez sprzętu ... i daliśmy za wygraną. Sprzęt wyjazdowy, dzięki staraniom Marka (SQ8MXS) jest tak zorganizowany, że dość szybko i sprawnie idzie jego montowanie. Mżyło. U podnóża góry, na parkingu, biegnie linia wysokiego napięcia. Musieliśmy trochę lawirować, żeby powiesić nasze druty. Czas uciekał, a antena jak na złość nie za bardzo chciała się stroić. Myślałem po cichu, że przepadnie nam co najmniej jeden zamek z grupy Marka SQ5GLB. Uporaliśmy się ze sprzętem, radiostacja na turystycznym stoliku, pierwsze łączności w logu, oczywiście entuzjastyczne przywitanie się z grupą z dziewiątego okręgu no i .... zaczął padać deszcz. Musieliśmy się szybko ewakuować do samochodu. Stacji zainteresowanych było sporo. Szczególnie duża grupa "łowców zamków, których znaki znamy z innych wypraw. Oczywiście nie zabrakło wśród nich Ryszarda SQ5JUJ, który przywitał się z nami, mimo że ma już ten zamek potwierdzony. Ale w sumie którego on nie ma potwierdzonego....? W tym czasie Marek SQ5GLB, z Marianem SP9RTZ i Tomkiem SP5JCX pozwolili nam zdobyć kolejny zamek na który zdążyli się przenieść. U nas pogoda zupełnie się zepsuła już nawet lało, nie tylko padało. Od kolegów dowiadywaliśmy się, że jesteśmy wołani przez stacje z poza SP. Niestety słabe i tak już warunki znacznie się pogorszyły. Robiliśmy pojedyncze łączności co kilka minut. Postanowiliśmy jednak poczekać na grupę Marka, która miała się zgłosić z jeszcze jednego obiektu i tak się właśnie stało. To był zupełnie udany wyjazd. Myśmy mieli frajdę. Zastanawia nas tylko, jaką frajdę mieli ci, którzy dmuchali i gwizdali na naszej częstotliwości. Do takich reakcji na nasz znak jesteśmy już przyzwyczajeni i nie wzbudza to w nas jakichś większych emocji. Rozstaliśmy się z korespondentami obietnicą, że to nie jest nasza ostatnia wyprawa i jak się wkrótce przekonacie, dotrzymaliśmy słowa.
Marek SQ8MFM
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.